|
|
Ubrani po cywilnemu, albo w skradzione
niemieckie mundury, byli zolnierzami Polskiego Podziemia- walczacymi z
Niemcami okupujacymi Polske. Ojcowie, dziadkowie, mlodzi chlopcy walczyli
ramie w ramie, noszac tylko bialo czerwone opaski na ramionach- jedyne
dokumenty identyfikacyjne. Walczyli uzbrojeni w polskie pistolety, niemieckie
Schmeisery- skradzione badz wrecz kupione od Niemcow. Bron najczesciej
byla przechowywana na cmentarzach albo w szpitalach.
Miejskie kanaly sluzyly im na zebrania,
kwatery dowodcze oraz drogi poruszania. Najmlodsi- zaledwie kilkunastoletni
spelniali role lacznikow, uzywajac kanalow do dostarczania zaopatrzenia,
przenoszenia zakodowanych wiadomosci i rozkazow.
"Pewnej nocy", mowi Borowski, "otrzymalismy
rozkaz, aby na krotko przez wschodem slonca przelozyc nasze bialo- czerwone
opaski na prawe ramie". Niemcom udalo sie "wejsc" w nasze szeregi. "Rano
rozkazano nam, aby zastrzelic kazdego noszacego opaske na lewym ramieniu."
|
|
Poruszali sie w smierdzacych
splywach kanalowych, bardzo czesto dosiegajacych klatki piersiowej." Musielismy
rozlozyc nasza bron", mowi Borkowski, " i razem z amunicja trzymac wysoko
ponad glowami, aby nam nie zamokla."
W jednej z przeprowadzonych akcji bojowych, o wrecz humorystycznym
zabarwieniu, Borowski, wladajacy niemieckim do perfekcji, przebrany za
Tyrolczyka, "zaprzyjaznil" sie z trzema oficerami niemieckiej policji,
ktorych tak dokladnie zwiodl, ze dali sie zaciagnac do slepej uliczki,
aby doslownie wpasc w rece pozostalych czlonkow akcji, ubezpieczajacych
w skradzionym samochodzie, samodzielna akcje Borowskiego.
Tadeusz Borowski pracowal na codzien jako inzynier mechanik w fabryce
tytoniowej przy ulicy Dzielnej 62, w obrebie Ghetta warszawskiego. Posiadajac
stala przepustke wejsciowa, mogl bez zadnej obawy "wpadki" szmuglowac
na teren ghetta bron, amunicje, sfalszowane dokumenty, glownie dla czlonkow
zydowskiego podziemia. Pracowal takze w przygotowywaniu wybranych ludzi
do walki zbrojnej.
"Zegota", zakodowany skrot Polskiej Rady Pomocy Zydom, powstal za zgoda
szeregu polskich organizacji 4 grudnia 1942 roku. Z glowna kwatera w Warszawie,
Zegota posiadal szereg filii w calej Polsce, zajmujac sie glownie niesieniem
pomocy Zydom w i z poza ghett, dostarczal sfalszowane dokumenty, zywnosc,
medykamenty, pomoc finansowa, a takze i zapewnial bezpieczne kryjowki.
Tadeusz Ireneusz Borowski, Sr. byl tylko jednym z tysiecy Polakow, czlonkow
ruchu oporu. Ze zdolnoscia poslugiwania sie perfekcyjnie czterema jezykami,
z pasja do sztuki prowadzenia akcji bojowych, byl wielokrotnie bohaterem.
Za aktywny udzial w Powstaniu w Getcie Warszawskim, za dostarczanie broni
bojownikom zydowskim, zostal odznaczony Krzyzem Walecznych, Krzyzem zaslugi
z Mieczami. W 1948 roku otrzymal Krzyz Virtutti Militari V kl., najwyzsze
odznaczenie jakim mozna uhonorowac polskiego zolnierza. Nawet, ponad czterdziesci
lat pozniej, kiedy T. Borowski znalzl sie powtornie w Warszawie, nie ominely
go kolejne medale, w tym jeden z inskrypcja:"Bohaterom Ghetta Warszawy
1940- 1943".
Nie wszystkie akcje T. Borowskiego mialy militarny charakter. Do dzisiaj
zyje w Kaliforni Zydowka, ktora jako 5- letnia dzieczynka zostala uratowana
przez Irka. Stala sie "siostra" Basi w pewnej katolickiej rodzinie. Irek
wysylal co miesiac pieniadze na jej wychowanie. Po smierci prawdziwej
Basi podczas sowieckiego bombardowania w czerwcu 1942 roku, jej rodzicom
udalo sie tak dobrze zalatwic dokumenty, ze Niemcy zupelnie sie nie poznali
na mistyfikacji.
Scigany przez sowiecka NKWD, nawet i po zakonczeniu wojny, Tadeusz Borowski
opuszcza Polske w 1950 roku. Emigruje do USA z zona Helena, pracujaca
podczas wojny jako podwojny agent dla polskiego wywiadu, w niemieckiej
bazie okretow podwodnych. Wychowali trojke dzieci. T. Borowski pracowal
dlugie lata jako inzynier kostrutor dla samolowej firmy Lockheed. Obecnie
wdowiec, zyje w poludniowej Kaliforni w towarzystwie psa "Lady". Bedac
w "osiemdziesiatkach" jest ciagle aktywnym czlonkiem Polonii i harcerstwa.
Jego dom jest malym muzeum pamiatek, ksiazek, fotgrafii, odznaczen i polskiej
sztuki ludowej. Bedac bardzo dumnym ze swojej wojennej przeszlosci, martwi
go jednak "nowa ocena" okupowanej Polski, Polakow, szczegolnie w odniesieniu
do zagadnien Holocaustu. "Ryzykowalem zycie, aby ocalic zycia innych",
mowi T.Borowski z charakterystycznym wschodnio- europejskim akcentem.
" Nie szukam chwaly dla moich czynow. Chce po prostu, aby ludzie znali
prawde o wydarzeniach".
(tlum. Wilhelm Glowacki)
Return
to Home Page
|
Who Were the 5 Million?
| Holocaust Pictures
| Holocaust
Survivors
| Holocaust
Books
|
Auschwitz
|